sowie

Inwestycje drogowe, komunikacja w mieście

Ostatnio komentowane
Publikowane na tym serwisie komentarze są tylko i wyłącznie osobistymi opiniami użytkowników. Serwis nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich treść. Użytkownik jest świadomy, iż w komentarzach nie może znaleźć się treść zabroniona przez prawo.
Tragiczny finał wycieczki
2011-10-20 09:59

- To był moment. Nagle autobus zaczął zjeżdżać z drogi. Po chwili
było uderzenie. Koleżanki i koledzy wpadli w panikę. Wybijali
szyby. Każdy chciał wydostać się na zewnątrz - opowiada jedna z
uczestniczek wypadku, do którego doszło w Burkatowie przed Świdnicą.
To była wycieczka z jednego z bolesławieckich zakładów pracy. W
autokarze jechało ponad 40 osób. Wracali z walimskich sztolni.


- To był moment. Nagle autobus zaczął zjeżdżać z drogi. Po chwili
było uderzenie. Koleżanki i koledzy wpadli w panikę. Wybijali
szyby. Każdy chciał wydostać się na zewnątrz - opowiada jedna z
uczestniczek wypadku, do którego doszło w Burkatowie przed Świdnicą.
To była wycieczka z jednego z bolesławieckich zakładów pracy. W
autokarze jechało ponad 40 osób. Wracali z walimskich sztolni. Na
prostej drodze wyprzedzał ich samochód osobowy z lawetą. Podczas manewru naczepę zarzuciło. Kierowca tego samochodu otarł się o nasz przód. Auto zjechało z drogi,
a my za nim. Autokar uderzył w osobówkę, która zatrzymała się na drzewie.
- opowiada kierownik wycieczki. Młodzież zaczęła wychodzić na zewnątrz.
Część osób wybijało szyby.
- Przystąpiliśmy da akcji ratunkowej. Z osobówki wyciekało paliwo. Wydobyliśmy
kierowcę i położyliśmy na ziemi. Nie mogliśmy wydostać pasażera. Zrobili to dopiero strażacy, którzy rozcięli karoserie
- kontynuuje relację kierownik.
- Karetka zabrała też naszego kierowcę, pilota wycieczki oraz jednego uczestnika,
który w momencie zdarzenia stał, a nie siedział - mówi dalej. Obok stoi jego zona. Patrzy na szkody i zaczyna płakać. Dopiero teraz zaczynają puszczać jej nerwy. kierownik kuleje. Boli go noga. - Nasz pilot siedział niżej od kierowcy. Kilkanaście centymetrów od tego
miejsca gdzie drzewo wbiło się w autokar. Mieliśmy problem, aby go wyciągnąć, bo miał zakleszczone nogi. Sam we włosach mam jeszcze potłuczone szyby
- podkreśla z niedowierzaniem. przyznaje, że organizacja akcji ratunkowej była
na najwyższym poziomie.
- Strażacy i pracownicy sztabu kryzysowego rozbili namioty. Dali nam ciepła
herbatę i jedzenie. Dziękujemy im i Bogu, że żyjemy - kończy. Po uczestników przyjechał z Bolesławca autobus zastępczy.
źródło: 30minut



Wróć
dodaj komentarz | Komentarze: