sowie

Inwestycje drogowe, komunikacja w mieście

Ostatnio komentowane
Publikowane na tym serwisie komentarze są tylko i wyłącznie osobistymi opiniami użytkowników. Serwis nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich treść. Użytkownik jest świadomy, iż w komentarzach nie może znaleźć się treść zabroniona przez prawo.
Więcej szczęścia niż rozumu
2012-03-27 14:57

Co ich uratowało? Alkohol, fuks czy wręcz cud? Kierowca i pasażer Volkswagena Golfa, którzy wjechali w środę popołudniu samochodem do ogródka jednej z mieszkanek Poniatowa i zatrzymali się na metalowej reklamie dostali od losu drugie życie. Można nawet stwierdzić, że oszukali przeznaczenie. Była godzina 15.00 Samochód osobowy zjeżdżał z góry, od strony Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Zdaniem świadków auto pędziło z duża prędkością. -Huk był ogromny. Gdy wyszłam na ogród nie wiedziałam, co robić. Gdyby nie ta reklama oni wjechaliby mi do domu - mówi mieszkanka posesji, na której „zaparkował” samochód osobowy. Autem jechało dwóch młodych mężczyzn. Pasażer był tak pijany, że chwilę po uderzeniu dalej spał w aucie. Kierowca próbował uciekać. Dosłownie próbował. - Miał problemy z utrzymaniem równowagi – mówili nam na miejscu wałbrzyszanie. Nie pozwoli sprawcy uciec z miejsca zdarzenia. Jeden ze świadków poszedł za kierowcą i trzymając go za ręce czekał na przyjazd policji. Najprawdopodobniej młody mieszkaniec Głuszycy, który jechał Golfem nie miał zapiętych pasów. Dowodem na to mogą być wybite zęby wskutek uderzenia o kierownicę. Zdaniem świadków auto jechał z dużą prędkością. Dlatego kierowca nie miał prawa zmieścić się w wąskim i ostrym zakręcie. Patrząc na wbity w metalową konstrukcję pojazd aż trudno uwierzyć, że oboje przeżyli ten wypadek. Co więcej chwile po uderzeniu pasażer siedzący obok dalej spał w fotelu. Nie miał „siły” wyjść z auta. Dlaczego? Miał około 3 promili alkoholu w wydychanym powietrzu!. Kierowca nie chciał dmuchać w alkomatem. Dlatego został zabrany na pobranie krwi. Wyniki poznamy w ciągu kilkunastu dni. Na miejsce zdarzenia przyjechały dwa radiowozy. Policjanci zabrali obu mężczyzn. Kilkanaście minut później pojawił się ojciec kierowcy. Zobowiązał się do pokrycia szkód, które wyrządził jego syn. Przez długi czas szukał jeszcze kluczyków, które wyrzucił w pole (ponoć dla zatarcia śladów) kierowca Volkswagena. Rafał Pawłowski
źródło: 30minut




Wróć
dodaj komentarz | Komentarze: